Skansen w tarapatach. Quo Vadis Poczto Polska?
Poczta Polska sama stawia się pod pręgieżem publicznej opinii. „Podział molocha na mniejsze części zmniejsza patologię i skalę możliwych przekrętów finansowych. Miś staje się mniejszy i mniej nas kosztuje” – uważa Mariusz Stefaniak, ekonomista, finansista, prezes fundacji „Więcej mądrości”. Co jeszcze radzi nasz ekspert?
Redakcja: Mamy powody, żeby się martwić o Pocztę Polską.
Przeczytałem artykuł w Rzeczpospolitej, powołujący się na ustalenia byłego wieloletniego prezesa tej instytucji Mariusza Chołodeckiego, z którego wynika, że poczta będzie miała 700 może nawet 800 milionów straty w roku ubiegłym i grozi jej upadłość. Także związkowcy alarmują, że Poczta Polska może w tym roku upaść. Czy można zlikwidować coś, co towarzyszy człowiekowi od setek lat i ciągle jest potrzebne? Czy poczta może zbankrutować?
Mariusz Stefaniak: Tak i nie. Poczta nie może upaść, bo o należy do państwa, zatem samo państwo musi upaść, żeby Poczta upadła. Poczta ma ustawowe obowiązki i wykonywanie tej ustawy jest obowiązkiem każdego rządu. Dlaczego zatem odpowiedziałem “tak”? Dlaczego można, a nawet należy zlikwidować Pocztę Polską? Bo każdą ustawę można zmienić, albo zmienić podmiot wyznaczony do jej wypełniania. Takie molochy, przeżytki komunistyczne, nie mają żadnego sensu w obecnej postaci. Zaś pomysł kolejnego przekształceni,a dokonywanego przez urzędników pod okiem polityków, nigdy nie zadziałał z punktu widzenia ekonomii i logiki. Sama myśl, że może dobrze działać dowolny gigant, zarządzany przez urzędników obsadzanych przez polityków, jest dla mnie komiczny, i to z gatunku Monty Pytona.
Poczta powstawała w innym systemie ekonomicznym, politycznym i technologicznym. Wtedy mogła działać, sama się utrzymywać a nawet przynosić zyski. Obecnie jest to właściwie niemożliwe. Przy innej audycji powiedziałem, że państwowe podmioty mają sens istnienia jedynie przy posiadaniu monopolu czyli wyłączności na działanie. Wtedy się utrzymają. Jednak usługi pocztowe takie nie są. Czas Poczty minął i im szybciej to pojmiemy, tym mniej stracimy. Bo to my, obywatele, dopłacamy do tego komunistycznego skansenu, jakim wydaje się być Poczta Polska.
Redakcja: Zacznijmy od rozstrzygnięcia zasadniczej kwestii.
Czy Poczta Polska jest zwykłą spółką, tak jak inne podlegającą pod prawo o spółkach handlowych czy też pełni funkcje publiczne i powinna być traktowana inaczej?
Mariusz Stefaniak: Poczta Polska nie jest taka, jak inne spółki, choć podlega pod te same przepisy, np. Kodeks Spółek Handlowych. I to prawda, że powinna być inaczej postrzegana. Tylko, haczyk w tym, że całkowicie nie o to tu chodzi! Większość ludzi o tym dyskutująca mija się z sednem sprawy. Istotą jest to, jak mają funkcjonować spółki państwowe, kiedy nie są monopolistami. Poczta jest kwintesencją Misia, słynnej komedii z czasów komuny. Miś, im większy i kosztowniejszy tym lepiej, bo nikt nie odważy się zapytać: Po co on właściwie jest?
Nieuczciwi urzędnicy właśnie na tym się bogacą od dziesiątek lat. Zarząd spółki Poczta Polska, według ustaleń gazety “Rzeczpospolita”, podejmował decyzje nie patrząc na koszty. Dodajmy nawet - mimo fatalnej kondycji finansowej dodajmy. Przykładem może być wynajęcie hali w Grodzisku Mazowieckim za olbrzymie pieniądze. Decyzję cofnięto i wynajęto inną halę, za 364 mln zł. Ale kara za rozwiązania umowy wyniosła 364 tys. zł, a przywrócenia hali do stanu pierwotnego kosztowało kolejne 550 tys. zł. Ktoś dostał te pieniądze z naszej kieszeni, bo urzędnicy nie dbali o wydatki. Nie mnie przesądzać, czy były jakieś przestępcze podłoża tak skandalicznych i głupich decyzji finansowych, bo jestem ekonomistą nie prawnikiem, ale chyba już Państwo zaczynają widzieć o co mi chodzi. Tak działa Miś właśnie… a takich Misiów jest dużo więcej w Polsce.
Redakcja: Za list polecony zapłaciłem ostatnio prawie 10 złotych.
A tu czytam w prasie, że pracownicy poczty zarabiają płace minimalne. Trzeba tam zredukować zatrudnienie?
Mariusz Stefaniak: Nie trzeba. Takie myślenie jest nagminne i niestety niezbyt korzystne ekonomicznie. Zwalniałem w swoim życiu wiele osób. To nie są najlepsze decyzje, dają szybko widoczny spadek kosztów, ale to nie ma głębszego sensu. Jeśli dany biznes wymaga dużych zwolnień to oznacza, że jest źle przemyślany i zarządzany od lat.
Zatem najlepiej zmienić zarząd i przebudować sposób działania spółki. Wtedy wiemy ile i jakich osób jest potrzebnych do skutecznego i zyskownego działania. Niestety, rzadko kiedy tak się dzieje. Bo łatwiej wyrzucić 100 czy 10 000 osób z niższych stanowisk niż rozliczyć ministrów, zarząd firmy czy polityków.
Społeczeństwo płaci zatem na wielu poziomach za błędne decyzje rządzących. Przez lata dokłada do działalności tych “misiów”, a potem do ich likwidacji. Wypłacając odprawy, zasiłki i inne świadczenia. Do tego ludzie wyrzuceni z pracy obciążają całą ekonomię państwa.
Dlaczego nie pozbyć się rzecz imigrantów i na ich miejsce wziąć te 50 tys. pracowników Poczty oraz setki tysięcy z podobnych podmiotów? Oszczędności będą miliardowe i nie będzie efektu bezrobocia w Polsce. Tylko na tym nie zyskają urzędnicy ani politycy, więc tego nie zobaczymy. Za to zobaczymy masowe zwolnienia Polaków, miliony imigrantów z obcych, a nawet wrogich nam kultur. Tak działa komunizm, bo nigdy się go nie pozbyliśmy.
Redakcja: Pomimo cyfryzacji, komputerów, skanerów na mojej poczcie ciągle są kolejki.
Z jednej strony to świadczy o tym, że ma klientów, z drugiej, że nie radzi sobie z ich załatwianiem. Czy można pocztę po prostu usprawnić, lepiej zorganizować tak, żeby klienci byli zadowoleni?
Mariusz Stefaniak: Wciskano nam już w latach 90-tych, że komputery przyspieszą wszystko, żer pozbędziemy się ton papierów w urzędach i niepotrzebnych stanowisk. Tymczasem stanowisk jest więcej, kolejki są i wszędzie nadal trzeba pisać na idiotycznych formularzach. Do tego ponosimy gigantyczne koszty tzw. komputeryzacji. Genialnym przykładem takiej patologii jest ZUS. Kolejny mega Miś, według mnie.
Redakcja: Poczta ma formalnie właściciela – ministerstwo aktywów państwowych.
Dlaczego minister się tym dotychczas nie zajął, skoro problemy się ciągną od lat?
Mariusz Stefaniak: Zajął się, i w tym właśnie nieszczęście. Jakby Poczta nie była państwowa, to nie byłoby w ogóle tematu. Kiedy ostatnio Pan czytał o masowych zwolnieniach w dowolnej firmie z tej branży? One się rozwijają i mają zyski. Inpost jest tego przykładem, a zaczynał w sytuacji, gdy Poczta miała całkowity monopol na wszystko. Tylko, że tam nie rządzą politycy ani urzędnicy.
Redakcja: Cywilizacja przyniosła zmiany.
Pojawiły się maile, potem smsy, komunikatory internetowe, ludzie przestali pisać list, wysyłać kartki z pozdrowieniami. Jeszcze niedawno sam myślałem, że działalność poczty jest zagrożona. Ale od czasów pandemii firmy kurierskie, wysyłające paczki rozwijają się jak grzyby po deszczu. Dlaczego nie rozwija się Poczta Polska? Ma gotową siec placówek, 60 tysięcy pracowników w terenie.
Mariusz Stefaniak: Tam gdzie tylko rządzą politycy i urzędnicy, nawet kopalnia złota się nie opłaci.
Redakcja: W Nysie na Opolszczyźnie głośny jest przykład młodego prężnego przedsiębiorcy.
Przedsiębiorcy, który kilka lat temu założył firmę kurierską. Po kilku latach rozwoju pochwalił się sam, że spełnił marzenia – jeździ porsche i lata prywatnym helikopterem. Pandemia otworzyła branży przesyłkowej wyjątkowa, niespotykaną okazję, która zamieniła się w nawyk społeczny – kupujemy, zamawiamy i odsyłamy rzeczy na potęgę. A Poczta Polska nie potrafi tego wykorzystać?
Mariusz Stefaniak: Wykorzystuje to. I tylko dlatego nie dopłacamy do niej 7 miliardów, a jedynie 700 milionów.
Redakcja: Urzędy ciągle produkują miliony listów.
Ostatnio dostałem nakaz zapłaty kwoty 2 złotych, a znaczek kosztował więcej. Urzędy gmin często wolą zatrudnić swoich kurierów, bo poczta jest droższa. Kolejny przegrany rynek.
Mariusz Stefaniak: Bo nawet wójt umie policzyć, ile to 2x2. Dodajmy jeszcze niską jakość usług pocztowych, a cena staje się za wysoka, jak na taką usługę. Ten podmiot nie ma sensu istnienia wg zasad ekonomicznych.
Redakcja: Kolejny rząd będzie przygotowywał ustawę o elektronicznych doręczeniach urzędowych przesyłek do obywateli.
W pierwszej wersji to właśnie Poczta miała przejąć elektroniczne doręczenia, cały system przerabiania maili na pisma drukowane, przechowywania je dla ludzi nieobecnych. Poczta miała organizować wybory kopertowe w 2020 roku. Mam poważne wątpliwości czy poradzi sobie z nowymi zadaniami i czy zapewni nam bezpieczeństwo danych osobowych oraz dyskrecję przesyłek elektronicznych.
Mariusz Stefaniak: Już widzę wysokie koszty, długi czas i nędzny efekt. Wszystko poza kompletną i kosztowną klapą, to będzie cud.
Redakcja: Kiedyś z poczty wydzielono telekomunikację.
Może czas znowu ja jakoś podzielić? Może jakąś część sprywatyzować, co zresztą sugeruje były prezes tej instytucji?
Mariusz Stefaniak: Podział molocha na mniejsze części zmniejsza patologię i skalę możliwych przekrętów finansowych. Miś staje się mniejszy i mniej nas kosztuje. Tylko należy przy tym zadbać, żeby nie skończyło się to wyprzedażą za bezcen najcenniejszych części biznesu, przy jednoczesnym pozostawieniu państwu, czyli nam wszystkim – kosztów. Należy też przypilnować, żeby poszło to w polskie ręce, bo za dużo wyprzedajemy obcym. To zawsze źle się kończy.