Ginące plemię rolników. Żywić nas będą wielkie koncerny
Rolnicy odchodzą od rolnictwa, nie stać ich na podtrzymanie działalności. Gnębieni wymaganiami, rosnącymi kosztami nawozów nie mają już nawet siły protestować. Produkcję żywności przejmują wielkie koncerny rolne.
Redakcja: Według najnowszych danych GUS cena pszenicy w skupie w ciągu roku spadła u nas o ponad 40 procent, a żyta o prawie 50 procent. Rolnik zarobi też mniej niż rok temu sprzedając bydło – o 5 procent i drób – o 15 procent. Za mleko hodowcy krów dostają 25 procent mniej niż przed rokiem. Podrożały ziemniaki i trzoda chlewna, ale jest to wzrost w granicach inflacji, właściwie tylko niwelujący wzrost kosztów. Jak można funkcjonować przy takim spadku dochodów?
Mariusz Stefaniak: Jak widać można. Polak potrafi.
Redakcja: Miastowi często widzą rolnika jeżdżącego w nowoczesnym ciągniku z klimatyzacją i sprzętem audio, mieszkającego w nowym domu, jeżdżącego dobrym autem i zazdroszczą rolnikom pieniędzy. Nowy traktor kosztuje milion złotych, kombajn 1,5 miliona. To był więc dochodowy biznes.
Mariusz Stefaniak: Tak, są tam duże, a czasem olbrzymie pieniądze. Nie bez przyczyny największe biznesy bazują na tym sektorze. Przykładowo - Monsanto Company Inc. – międzynarodowy koncern specjalizujący się w biotechnologii oraz chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa. We wrześniu 2016 roku zarząd Monsanto zaakceptował ofertę przejęcia przez niemiecki koncern chemiczny Bayer AG za kwotę 66 mld USD. Black Rock ma BlackRock Nutrition Fund. Celem tego Funduszu Żywieniowego jest maksymalizacja całkowitego zwrotu. Fundusz inwestuje na całym świecie co najmniej 70% łącznych aktywów w kapitałowe papiery wartościowe spółek prowadzących jakąkolwiek działalność wchodzącą w skład łańcucha wartości żywności i rolnictwa, w tym pakowanie, przetwarzanie, dystrybucję, technologię, usługi związane z żywnością i rolnictwem, nasiona , chemikaliów rolniczych lub spożywczych oraz producentów żywności. Najbogatsi na świecie inwestują w wytwarzanie żywności. To musi być najlepszy biznes świata.
Redakcja: Rolnicy w Unii Europejskiej od dziesięcioleci korzystają z dopłat, których poziom jest wyższy niż w Polsce. To przywilej, którego nie ma w wielu branżach. Czego im trzeba więcej?
Mariusz Stefaniak: Dosłownie wszystkiego, żeby móc działać na zdrowych zasadach. Dopłaty, to z definicji nienormalny układ i przeczący samej istocie wytwarzania żywności. Od tysięcy lat ludzkość kwitnie tylko dlatego, że może się wyżywić, a tu nagle okazuje się, że to się nie opłaca?!
Redakcja: Krajowi hodowcy często muszą budować zupełnie nowe chlewnie czy obory, żeby spełnić wysokie normy tzw. dobrostanu zwierząt. Od roku unia nakazała obowiązkowo ugorowanie 4 procent areału. Czy zachowanie wysokich wymagań środowiskowych pomoże rolnikom uzyskać wyższą cenę?
Mariusz Stefaniak: Przeciwnie, oni są jedynie zmuszeni do ponoszenia wyższych kosztów. Co dziwne, polscy rolnicy mają gorzej niż ich sąsiedzi w innych krajach Unii. Tak, jakby nasze państwo celowo obniżało ich konkurencyjność. Przez to zmuszani jesteśmy do importu żywności, bo przykładowo ukraińscy rolnicy nie mają takich obostrzeń, ale nie tylko oni.
Redakcja: Średnia powierzchnia gospodarstwa w Polsce to ok 12 hektarów i powoli rośnie. Na Ukrainie kombinaty rolne mają do dyspozycji dziesiątki tysięcy hektarów. Może nasza struktura rolnictwa jest kompletnie nieżyciowa, trzeba się z tym pogodzić? Może jesteśmy skazani na porażkę w konfrontacji z wielkimi koncernami?
Mariusz Stefaniak: Na Ukrainie niemal całą ziemię ma mafia, czyli tak zwani oligarchowie. Obecnie wykupują to biznesy z USA, o czym kiedyś wspominałem. Z tego co czytałem to mają już w posiadaniu jedna trzecią ziem. Tak wojna, to świetny biznes. ale to nie Putin zabrał ziemie Ukrainy, tylko USA.
Redakcja: Zdziwiłem się kiedyś, że do nasion sprzedawanych rolnikom ich producenci doliczają opłatę za prawa autorskie. Nawet jeśli rolnik sam sieje swoje nasiona, to też powinien odprowadzić opłatę autorską producentowi. To absurd czy kolejne świadectwo tego, że tradycyjne rolnictwo już nie istnieje?
Mariusz Stefaniak: To biznes. Tak to działa i chyba tak będzie działać, bo niedługo cała żywność świata będzie w posiadaniu kilku osób mających patenty na genetyczne odmiany i nawozy. Rolnik będzie tylko niewolnikiem lub w najlepszym wypadku najemnym chłopem. Kiedy dojdzie do monopolu, ceny żywności będą zależeć JEDYNIE od woli posiadacza. Czyli każdy z nas będzie płacił bajońskie sumy za żywność.
Redakcja: Kolejnym absurdem wydają się mi kwoty w rolnictwie, narzucane przez Unię. Chcesz powiększyć działalność, kup sobie pozwolenie na sprzedaż dodatkowej ilości mleka czy buraków cukrowych. Skoro Unia do wszystkiego dopłaca, to chce wszystko regulować i to w coraz bardziej skomplikowany sposób.
Mariusz Stefaniak: To czysty komunizm. Zachęcam Państwa do uczenia się o tym systemie. To nigdy nie działa i zawsze kończy się masowymi rzeziami idącymi w miliony.
Redakcja: W Niemczech od początku stycznia ostro protestują rolnicy, bo rząd chce ograniczyć ulgi, jakie mają rolnicy przy zakupie oleju napędowego. U nas też paliwo rolnicze jest tańsze, bo państwo zwraca rolnikom 2 złote podatku akcyzowego. Pod koniec ub. Roku protestowali też Francuzi. Tam pojawiły się kolejne postulaty środowiska: obniżenie opłat za zanieczyszczanie środowiska przez rolnictwo i zablokowanie dostaw żywności spoza Unii, bo nie spełnia unijnych standardów produkcji. Są szanse na zmianę tej polityki?
Mariusz Stefaniak: Działałem kiedyś w polityce i poznałem dobrze kilku polityków, z wicepremierem Polski włącznie. Za dużo wiem, żeby mieć nadzieję, iż coś będzie lepiej. Marzę o tym, żeby okazało się inaczej, tylko moja wiedza mówi, że będzie jak zawsze. Rolnictwo, to wielki biznes, nikt z mega bogaczy na świecie nie pozwoli, żeby ktoś im ten biznes zepsuł.
Redakcja: Górnikom węglowym Unia powiedziała otwarcie – zostaniecie zlikwidowani do 2049 roku. Ile lat daje pan rolnikom?
Mariusz Stefaniak: Nic. Oni już są dawno skończeni, tylko nie wszyscy o tym wiedzą jeszcze. Tylko zmiana całego systemu da rolnikom i nam szansę na normalne życie.