Ceny energii czyli pora strzyżenia owiec

Huśtawka energetyczna trwa w najlepsze. Prąd drożeje, tanieje gaz i węgiel, zatkał się rynek pomp cieplnych. Pomimo trwającej wojny na wschodzie. rynek energetyczny zmienił się diametralnie. Janusz Stefaniak o kulisach tej sytuacji.

Redakcja: Dokładnie przed rokiem nagraliśmy audycję o cenowym szoku, który się zaczął po odcięciu rosyjskich dostaw węgla do Polski. Rok temu rekordowe ceny węgla przekraczały 3 tysiące złotych za tonę. Teraz węgiel można kupić poniżej 2 tysięcy. Jak wytłumaczyć ten spadek? Przecież nie wznowiliśmy importu z Rosji?

Mariusz Stefaniak: Oczywiście, że nie. Zatem stał się cud, albo potwierdziło się to, co przed rokiem powiedzieliśmy, że powodem wzrostów cen są spekulacje. Należy pamiętać, że biznes paliwowo - energetyczny jest w całości w rękach rządów i mega bogaczy całego świata. Tylko oni mają dość pieniędzy i znajomości, by mieć wpływ na polityków i media, a ci łącznie kształtują wszystkie przepisy i poglądy ludzi. Widzieliśmy to już systematycznie od lat na wielu przykładach. Cały ten szum wokół jednej wojny a nie wielu innych jest tworzony przez polityków i media. Gdyby nie to to nawet nie wiedziałby Pan, że jest jakaś wojna gdzieś koło Donbasu. Dodajmy, że jest tam przecież Donieckie Zagłębie Węglowe i wielki przemysł hutniczy.

Redakcja: Rozmawiałem niedawno z hurtownikiem, handlującym węglem. Powiedział, że ma pełne magazyny, bo Polacy kupowali na zapas i teraz mają zapchane węglem piwnice i nie kupują. Hurtownik czeka, aż się skończą domowe zapasy, bo wtedy wróci popyt. Doczeka się?

Mariusz Stefaniak: Ludzie postąpili jak każdy nowicjusz na giełdzie. Kupili wtedy, kiedy było najdrożej.. Sprzedali cwaniacy przy pomocy usłużnych urzędników i mediów, lansując pomocne chwytliwe hasła i stosowne przepisy.

Redakcja: Dlaczego cena węgla nie spadła do poziomu sprzed wybuchu wojny Rosji z Ukrainy czyli nawet 400 złotych za tonę?

Mariusz Stefaniak: A dlaczego miałby by spaść? Dlaczego paliwo nie spadło do poziomu sprzed covid? w 2018 r. płaciliśmy na stacjach za najpopularniejszą benzynę Pb 95 4,69 zł, a za diesel 4,57 zł. Kto by na tym zyskał? Na pewno nie ci , co mają z tego biznes, a to oni ustalają ceny, bez względu na dosłownie żadne rzeczywiste czynniki, jak wyjaśniałem na tamtej audycji .

Redakcja: Węgiel ma być w ciągu 20 – 30 lat wyeliminowany z Europy, takie są decyzje polityczne UE. Jak to będzie wpływać na jego cenę w przyszłości?

Mariusz Stefaniak: Czekają nas podwyżki.

Redakcja: Unia konsekwentnie wprowadza podatek od emisji CO2. Za trzy lata każda domowa kotłownia, będzie płacić za tzw. uprawnienia do emisji CO2, które obecnie płacą największe ciepłownie czy zakłady energetyczne. Na razie za bardzo się o tym nie mówi. Jak uderzy po kieszeni Polaków?

Mariusz Stefaniak: Mocno i będzie to kolejny dotkliwy podatek od niczego, wpadający do kieszeni najbogatszej elity, pod komunistycznym hasłem wspólnego dobra.

Redakcja: Producenci pomp ciepła narzekają, że w ubiegłym roku sprzedaż pomp spadła o 30 procent. Koniunktura na pompy była bardzo rozgrzana. Czy to efekt spadków w budownictwie czy są jakieś inne przyczyny? Słyszy się też, że ten rynek rozwijał się za szybko, brakuje serwisu.

Mariusz Stefaniak: Nazywam to efektem spędu owiec. Pasterz postanawia przepędzić bydło z pastwiska do strzyżenia i wysyła swoje psy do nagonienia owiec we wskazanym kierunku. Owce się przepychają i tłoczą, podnosi się kurz i jest chaos. Na końcu kurz opada a owce są strzyżone. To samo jest i będzie z całym tym eko - szumem.

Redakcja: Ludzie, którzy zamontowali pompy, narzekają teraz na wysokie ceny energii elektrycznej. Na dodatek ktoś kto ma pompę, ma też wyższe zużycie energii i nie łapie się już na limit taniego węgla dla zwykłego odbiorcy, w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej. Przypomnijmy, że do zużycia 1,5 megawata płacimy ok. 40 groszy za kilowat, a powyżej prawie 70 groszy. Pompa zużywa dużo więcej niż 1,5 megawata. Ceny energii elektrycznej są objęte dopłatami rządowymi. Co będzie, kiedy te dopłaty się skończą?

Mariusz Stefaniak: Ludzi pojmą, że zostali ostrzyżeni jak te owce z poprzedniego przykładu. Dla mnie to jest jasne od samego początku.

Redakcja: Mogą się cieszyć ci, co zamontowali ogrzewanie na gaz. Cena gazu ziemnego w 2014 spadła. Kilowat energii z gazu jest tańszy energii elektrycznej, kosztuje ok. 32 groszy. Co się stało, przecież nadal nie importujemy gazu z Rosji?

Mariusz Stefaniak: To się stało, że rządzący uznali, że niekorzystnie będzie podnieść wszystko jednocześnie. Tyle. Ogrzewania gazowe jest kiepskim pomysłem, bo jest się całkowicie zależnym od monopolu. Nikt sobie sam nie przywiezie i nie doleje sprężonego łatwopalnego gazu.

Redakcja: Gaz też ma być objęty system opłat za emisję – od 2027 roku. Czyli właściwie powody do radości za chwilę się skończą?

Mariusz Stefaniak: A kiedyś były? Ludzie cieszyli dlatego, że nie mieli pojęcia o ekonomii czy energetyce. Mając wykształcenie w obu tych dziedzinach ja nie widziałem żadnych powodów do świętowania hucznie ogłaszanych przełomowych decyzji rządu w dziedzinie ekologii.

Redakcja: Panie Mariuszu. Analizowałem raporty dotyczące jakości powietrza w moim województwie i w ciągu kilku lat stopniowo się ona polepsza. Niska emisja, zanieczyszczenia lokalne, spadają. Dni ze smogiem jest mniej, obszar zanieczyszczeń się zmniejsza. Czy to nie jest ten oczekiwany efekt ekologiczny, wart wysiłku i pieniędzy?

Mariusz Stefaniak: Może. Nie wiem. Ale wiem, że zlikwidowano wiele nielegalnych biznesów przywożących do Polski tony śmieci z całego świata do spalenia. Wiem, że ludzie są biedniejsi, czyli mniej będą jeździli samochodami. Zimy są łagodniejsze, czyli mniej się pali w piecach. Są jeszcze inne czynniki i zapewne łączne oddziaływanie wszystkich daje efekt końcowy. Na ile zależy to od każdego z nich, tego chyba nikt nie potrafi powiedzieć.

Zapis audycji CJG, publikowanej na łamach Innego Radia Głuchołazy w dniu 13 stycznia 2024