Audycja radiowa z dn. 2023.12.30
Zmiana daty niczego nie zmienia
Mariusz Stefaniak podsumowuje rok 2023 dla gospodarki. I przewiduje przyszłość…
Redaktor: Słuchałem w Sejmie wystąpienia nowego ministra finansów i wpadłem w szampański nastrój przed Sylwestrem.
Minister się cieszy, bo gospodarka pod koniec roku ma świetne wskaźniki. Inflacja spadła z prawie 20 procent do 7 procent pod koniec roku. Złotówka jest bardzo mocna, Warszawski Indeks Giełdowy poszedł w górę, co znaczy, że inwestorzy chcą kupować akcje polskich firm. Czy to są powody do zadowolenia dla statystycznego Polaka?
Mariusz Stefaniak: Uważa Pan, że nagle i bez powodu jest świetnie w Polsce, bo ktoś ogłosił, że wskaźniki, jakie sam wylicza są lepsze? Przypomnę tylko, że spadające wskaźniki inflacji nic pozytywnego nie oznaczają dla obywatela. Znaczą tylko tyle, że dewaluacja waluty jest mniej dynamiczna. Tzw. „mocna złotówka” to często używane medialnie hasło i to wcale nie jednoznacznie pozytywne. Tymczasem wzrost gospodarczy nas to nie dotyczy, bo od lat mamy mocny spadek i pokazywaliśmy to wcześniej w naszych audycjach. Zaległości płatnicze polskich przedsiębiorstw na koniec października sięgnęły 9,7 mld zł, czyli o 1,35 mld zł więcej niż rok wcześniej zgodnie z danymi Krajowego Rejestru Długów. 69 proc. dłużników to jednoosobowe działalności gospodarcze, czyli zwykli Polacy. To im jest właśnie ciężej. Giganci mają się dobrze a to oni podbijają pozytywnie statystyki. Milion biedaków ma mniej niż jeden bogacz, zatem średnia wyjdzie niezła. W przemyśle idzie nie najlepiej, bo pod rząd spadają tzw. nowe zamówienia, w listopadzie o 17,3 proc., a październiku o 12,1- wg danych GUS. Ceny rosną Polacy biednieją, firmy upadają. Wydajemy miliardy na Ukrainę, dodajmy, że są to pieniądze, które musimy pożyczać, bo ich nie mamy.
Redaktor: Jakie mogły być przyczyny rosnącego kursu złotówki?
Mariusz Stefaniak: Wyższe stopy procentowe w Polsce mogą przyciągać inwestorów, którzy szukają wyższych lokat bankowych i inwestycji. To większe zainteresowanie może prowadzić do wzrostu popytu na złotego i jego wzmocnienia. Takie przyczyny bez wątpienia miały miejsce, bo od października 2021 do października 2022 roku w Polsce trwał cykl podwyżek stóp procentowych. Tzw. Stopa referencyjna NBP była podniesiona z absurdalnie niskiego poziomu 0,1% do 6,75%. I utrzymywana przez 11 miesięcy. Mamy pozytywny bilans handlowy, czyli większy eksport niż import, co też może wpływać na wzmocnienie złotego. Jeśli Polska ma nadwyżkę handlową, oznacza to, że zagraniczni klienci są zainteresowani towarami i usługami z Polski, co może prowadzić do wzrostu popytu na złotego. Należy także pamiętać, że siła złotego ma swoje wady. Silna waluta może być niekorzystna dla eksporterów, którzy stają się mniej konkurencyjni, co zabija polski handel i zmniejsza polskie wpływy na rynkach zagranicznych a przez to zmniejsza napływ dewiz. Dodatkowo niska aktywność na tym polu długofalowo osłabia naszą ekonomię.
Redaktor: Wzrost inflacji faktycznie wyhamował.
Powinniśmy przyznać rację prezesowi NBP Adamowi Glapińskiemu, bo jego prognozy się sprawdziły?
Mariusz Stefaniak: Nie ma sensu przywoływać całej naszej audycji o inflacji, gdzie pokazałem jak niedokładne, delikatnie mówiąc, są jego przewidywania i jak mało nad nią umieją zapanować, na nasze nieszczęście. Żartobliwie powiem, że nawet zepsuty zegar może okazać idealnie dokładny czas dwa razy dziennie. A tu przewidywanie było to niezwykle łatwe. W końcu inflacja nie mogła iść w nieskończoność, kiedy oni sami podjęli masę działań, żeby podpompować wskaźniki. Cieszenie się ze spadku wskaźnika inflacji jest jak cieszenie się z wakacyjnej obniżki cen paliw, gdy z 4 zł skoczyły na 12 zł, spadła do ok 8 zł a na wakacje Orlen dał bonus o kilkadziesiąt groszy, żeby się wyborcy ucieszyli. Inflacja na poziomie 2,5% jest celem Banku Centralnego, a mamy 3 razy tyle. Ktoś się myli o niemal 300% i się cieszymy, że jest geniuszem, bo wcześniej się mylił o 700%?
Redaktor: Cieszymy się z silnej waluty, ale polscy eksporterzy nie są chyba specjalnie zachwyceni.
Jaka będzie inflacja w przyszłym roku? Jaka jest optymalna dla przedsiębiorczości?
Mariusz Stefaniak: Optymalna dla ekonomii jest stabilizacja, a nie szalone skoki. Kiedy kierowca miota się w lewo i prawo po jezdni to zły znak. Jedzie dłużej, kosztuje to więcej i jest niebezpieczeństwo że się w końcu wywali. Tak wg mnie wygląda obecnie polska ekonomia pod kolejnymi rządami. Za chwilę zapewne zobaczymy kolejne szalone skoki w przeciwną stronę. Ile jeszcze tego wytrzymamy to nie wiem, ale dobrze już od lat nie jest. Co jest zatem najkorzystniejsze dla ekonomii? Oto główne punkty:
Stabilność cen - Przedsiębiorcy lubią stabilne ceny, umożliwia to planowanie, przewidywanie kosztów i ustalanie cen. Wysoka inflacja prowadzi do niepewności cenowej i utrudnia przedsiębiorcom planowanie i zarządzanie ryzykiem. Czyli zwiększa szanse błędów i strat czyli upadku biznesu.
Koszty finansowe - Przedsiębiorcy korzystają z kredytów i innych instrumentów finansowych do finansowania swojej działalności. Wysoki poziom inflacji może prowadzić do wyższych stóp procentowych i kosztów pożyczek, co negatywnie wpływa na biznes.
Elastyczność cen - Inflacja wpływa na elastyczność cen. wysoka inflacja może prowadzić do większej zmienności cen, co utrudnia zarządzania.
Konkurencyjność rynkowa - Optymalny poziom inflacji może zależeć od konkurencyjności. Jeśli przedsiębiorstwa konkurują na rynku, wysoka inflacja może prowadzić do utraty konkurencyjności na rynkach zagranicznych. Z drugiej strony, deflacja czyli przeciwieństwo inflacji powoduje trudności w generowaniu zysków.
Dlatego najlepsza dla biznesu i obywateli jest nieistniejąca inflacja, czyli zerowa inflacja, ale bez przejścia w deflację. Za to wysoka inflacja jest korzystne dla polityków, banków i urzędników.
Redaktor: Dane GUS nie pokazują wzrostu bezrobocia w ty roku.
Praca jest, zarobki rosną, tylko czekać kiedy rodacy znowu ruszą do banków po kredyty na mieszkanie czy wręcz na jakieś dobra konsumpcyjne. Czy to rozgrzeje koniunkturę?
Mariusz Stefaniak: Może ciepłe skarpety rozgrzeją trupa. Kto wie. Pozwoli Pan, że jednak będę trzymał się faktów a nie gdybań, a fakty są takie, że Polska ekonomia ciężko choruje a kolejni lekarze, nie umieją albo nie chcą jej leczyć. Tak jest wedłyg mnie.
Redaktor: Pamiętam naszą rozmowę sprzed roku o prognozach na 2023.
Mówił pan wtedy dużo u sytuacji międzynarodowej, o rosnącym konflikcie Chiny – USA, planowanej inwazji Tajwanu. Przez 12 miesięcy konflikt cały czas jest pod kontrolą, czyli nie przechodzi w fazę otwartej wojny. Napięcie na Dalekim Wschodzie rozładowało się czy ktoś przestraszył się konfrontacji?
Mariusz Stefaniak: Wszystko co mówiłem jest w mocy. Jak Pan się zastanowi głęboko, to pojmie Pan dlaczego media zawsze mówią tylko o jednym konflikcie na raz. Mimo, że nigdy na świecie nie było tyle wojen co obecnie. A ktoś na tych wojnach gigantycznie się bogaci przecież, ale o tym żadne media nie mówią jakoś. Zna Pan to powiedzenie: chcesz poznać prawdę to idź śladem pieniędzy…
Redaktor: Przed rokiem wydawało się mi, że konflikt na Ukrainie uda się niebawem zakończyć.
Dziś widać, że będzie długotrwała wojna pozycyjna na wyniszczenie. Co będzie na Ukrainie, jeśli Donald Trump wygra wybory i zakręci kurek z pieniędzmi. Jak się może rozwinąć sytuacja i jakie będą jej skutki dla światowych rynków.
Mariusz Stefaniak: Nic nie będzie. Trump jak każdy polityk dużo mówi i nikt go z tego nie rozliczy przecież. Wojna jest zyskowna i to jest fakt. A zostanie politykiem dużo kosztuje. Niemal każdy polityk w USA dostaje miliony na swoją kampanię, myśli Pan, że tak sobie ktoś daje miliony i nic w zamian nie oczekuje? Dziwi mnie, że to jest w ogóle legalne, bo jakby Pan dostał pieniądze od kogoś na temat kogo by Pan potem pisał, toby Pan był skończony. A polityk bierze pieniądze od tych jacy będą zależeć od każdej jego decyzji, szczególnie jak żyją z kontraktów rządowych, jak wszystkie firmy zbrojeniowe świata.
Redaktor: We wrześniu wybuchła wojna Hamasu z Izraelem.
Wielu ludzi obawiało się przerodzenia jej w konflikt międzynarodowy, tymczasem udaje się utrzymać jego lokalny charakter. Hamas okazał się jednak odosobniony, pozostawiony samemu sobie.
Mariusz Stefaniak: Hamas został założony przez Izrael i finansowany przez całe lata. Dzięki Hamasowi udało się wypędzić i wymordować olbrzymią liczbę Palestyńczyków z ich własnej ziemi tj tej małej części, jak aim jeszcze została. Wcale bym się nie zdziwił jakby wyszło, że cała akcja był przygotowana przez sam Izrael.
Redaktor: W Stanach Zjednoczonych jest 600 tysięcy bezdomnych.
Proporcjonalnie to 2 razy więcej niż w Polsce. Czy rząd USA powinien się bardziej zainteresować polityką wewnętrzną? Co zrobić, żeby bezdomnych i biednych było mniej?
Mariusz Stefaniak: Każdy rząd tym się powinien zajmować, bo to jest jego najważniejszy obowiązek! Dbanie o własnych obywateli. To jak ojciec co ma dbać o swoje dzieci a nie zaglądać do sąsiada i głodzić własne dzieci, bo mu szkoda cudzych.
Redaktor: Dopiero pod koniec mijającego roku na polskim rynku nieruchomości, o którym wiele razy rozmawialiśmy – pojawiły się objawy kryzysu.
Spadające ceny najmu nieruchomości, spadające ceny w budownictwie. Jak to się będzie dalej rozwijać w 2024?
Mariusz Stefaniak: Objawy kryzysu wcale się nie pojawiły, tak jak powinny, bo rząd kolejny raz zaburzył logikę wydarzeń, wpuszczając ponad 15 mln obcokrajowców do Polski. SZacuje się że zostało ok 5 mln Ukraińców, czyli tyle dodatkowego miejsca do mieszkania więcej się pojawiło po stronie zapotrzebowania. Dodajmy do tego, że wpompowano miliardy w dopłatach, także do mieszkań dla Ukraińców. Co zaburzyło istotnie cały system popytu i podaży w Polsce. Tak samo podbiło wydatki np na jedzenie, co sztucznie podbiło konsumpcję, ale to poszło z kieszeni podatników i płacić za to będą oni i ich dzieci przez kolejne lata. Moim zdaniem spadek cen nastąpił, bo wyjechało kilka milionów z tych kilkunastu co wjechało. Przy takiej inflacji jakikolwiek spadek cen to znak tragicznej sytuacji w branży.
Redaktor: Nowy rząd deklaruje wsparcie dla polskich przedsiębiorców.
Czego potrzebują, aby cały naród korzystał ze wzrostu gospodarczego, a co może im dać rząd i większość sejmowa?
Mariusz Stefaniak: Nie mamy wzrostu gospodarczego, mamy najwyżej zmniejszoną szybkość jego spadku. Skąd Pana zdaniem miałby się wziąć nagle wzrost, po spadku eksportu do Rosji, po rekordowej inflacji, latach covid, gigantycznych podwyżkach paliw i energii, czyli nośniku wszystkich kosztów, przy wojnie u sąsiada, na jaką łożymy dziesiątki miliardów i nic nie dostajemy w zamian. Jaka Branża się u nas tak rozwinęła, by skompensować to wszystko wg Pana? Ja takiej nie widzę ani jednej. Widzę za to upadek kolejnych, na jakich stała polska ekonomia. To jak podcinanie kolejnych nóg u i tak kulejącego konia. On musi zwalniać, aż w końcu padnie. Bo nie da się przyspieszać w takiej sytuacji.
Redaktor: Gdyby miał pan określić swój optymizm na przyszłość w skali 1 do 10 to jaki byłby odczyt?
Mariusz Stefaniak: Powiedziałbym: bez zmian. 1 jeśli chodzi o kompetencje i intencje polityków i 10 jeśli chodzi o siłę i przedsiębiorczość Polaków. 2 jeśli chodzi o ich świadomości ekonomicznej i znajomości istotnych faktów niezbędnych do podejmowania decyzji.